DANIEL GRALATH, GDAŃSZCZANIN, NAUKOWIEC, BURMISTRZ
Wielka Aleja, niezwykle cenny, zielony zabytek Gdańska, porównywany ówcześnie z paryskimi Polami Elizejskimi, zawdzięcza swoje powstanie osobie niezwykłej. Pomysł obsadzenia lipami drogi z Gdańska do Wrzeszcza pochodzi bowiem od bardzo zasłużonego dla miasta Daniela Gralatha, burmistrza i naukowca.
GDAŃSZCZANIN
Daniel Gralath to rodowity gdańszczanin. To tu przyszedł na świat w zamożnej kupieckiej rodzinie w 1708 roku. Przygodę z nauką rozpoczął w szkole św. Jana, a kontynuował w słynnym w całej Polsce – Gimnazjum Akademickim, mieszczącym się w dawnym klasztorze Franciszkanów. Już jako uczeń gimnazjum prowadził badania poświęcone wodnym meteorom i magnetyzmowi. By pogłębić wiedzę, udał się na studia zagraniczne. Studiował na uniwersytetach niemieckich: w Halle i Marburgu, oraz w holenderskiej Lejdzie.
Czas studiów pozwolił mu rozwinąć wiedzę z zakresu prawa, matematyki, medycyny, fizyki, botaniki i chemii.
W 1734 roku powrócił do Gdańska, gdzie nadal kontynuował rozwijanie swych naukowych pasji, skupiając się na studiach matematycznych i przyrodniczych. To z jego inicjatywy założono Towarzystwo Przyrodnicze w 1743 roku. Towarzystwo gromadziło naukowców i badaczy, którzy wzajemnie inspirowali się, motywowali oraz propagowali i poszerzali stan wiedzy, pokazując doświadczenia, dyskutując i wygłaszając referaty.
WSZECHSTRONNY NAUKOWIEC
Największą naukową sławę zawdzięcza Gralath swoim badaniom nad zjawiskiem elektryczności. Prowadził bowiem badania nad tzw. butelką lejdejską, czyli pierwszym kondensatorem energii wynalezionym jednocześnie przez badaczy w holenderskiej Lejdzie i pomorskim Kamieniu. I jako pierwszy zbudował baterię butelek lejdejskich, zmierzył siłę działającą między naładowanymi butelkami oraz wyjaśnił mechanizm działania całej baterii.
Dzięki swym eksperymentom został pierwszym w historii autorem dzieła na temat elektrostatyki. Była to 3-tomowa „Historia Elektryczności” opublikowana w latach 1747, 1754 i 1756.
Zakres jego zainteresowań naukowych był zaiste szeroki. Poza elektrycznością jego dociekania obejmowały także astronomię i biologię. Obserwował plamy na Słońcu oraz ruchy planet: Wenus i Marsa. Prowadził badania biologiczne, poświęcone głównie parzydełkowcom, do których zaliczamy m.in. meduzy. Jak przystało na naukowca, Gralatah posiadał jeden z największych księgozbiorów w Gdańsku.
UTALENTOWANY URZĘDNIK I NEGOCJATOR
Jednakże nauka nie była jedynym obszarem, którym odnosi niezaprzeczalne sukcesy. Jego kariera urzędnicza rozwija się równie prężnie: w 1754 roku zostaje ławnikiem miejskim, a cztery lata później zasiada w Radzie Miasta. W 1762 roku zostaje burgrabią królewskim, czyli przedstawicielem króla w mieście, a w 1763 roku burmistrzem.
To właśnie wówczas, gdy piastuje urzędnicze stanowiska trwa wojna siedmioletnia – konflikt o zasięgu ogólnoeuropejskim, czy nawet światowym. Polska zachowuje w nim neutralność, jednak przez jej ziemie przewalają się oddziały wojsk uczestniczących w konflikcie. Także armia rosyjska, która przy okazji przemarszu planowała zająć Gdańsk.
Gralath, wraz z Gottliebem Weickhmannem negocjują z Rosjanami odstąpienie od tego zamiaru. Za swoje zasługi w czasie wojny król August III mianuje gdańskiego burmistrza i skutecznego negocjatora zaszczytnym tytułem Łowczego Królewskiego na Mierzei Wiślanej.
JAKI ZIĘĆ TAKI TEŚĆ, CZYLI SZCZĘŚLIWE ŻYCIE RODZINNE
Szczęście cechuje także życie osobiste Gralatha. W 1737 roku w kościele Mariackim poślubia Dorotę Juliannę córkę Jakuba Teodora Kleina, miejskiego sekretarza i przyrodnika. Ojciec panny młodej i przyszły teść Burmistrza to wybitna gdańska persona. Tak jak Gralath to wielki pasjonat nauki – jest prawnikiem, historykiem, matematykiem i botanikiem. W 1718 roku zakłada na Długich Ogrodach ogród botaniczny ze szklarniami, w którym hoduje ponad 340 gatunków egotycznych, południowych roślin. Jako pierwszy w Europie wyhodował kawowca, który zakwitł i owocował, co przyczyniło się do rozsławienia niezwykłego ogrodu.
Zresztą Gdańsk ma szczególne związki z kawą. To do Gdańska właśnie przypłynął pierwszy ładunek ziaren kawowca w 1634 roku. To tu, przy ulicy Słodowników, Anton Momber założył w 1700 roku pierwszą kawiarnię w Polsce.
Sukcesy botaniczne Kleina przyciągały do jego ogrodu władców Rosji, Polski i Prus: Piotra I, Stanisława Leszczyńskiego, Augusta II, Fryderyka Wilhelma I, Fryderyka II, zainteresowanych botaniką. Koronowane głowy podziwiały rośliny z południa Europy, a nawet terenów obecnego Meksyku, Brazylii, Peru, Indii, Chin, Kanady, czy Stanów Zjednoczonych.
Bogate przyrodnicze kolekcje teścia Gralatha nie zawężały się tylko do botaniki i obejmowały także minerały, owady i muszle.
Wspaniały, rozsławiony na całą Europę ogród botaniczny oraz wyjątkowe kolekcje odziedziczyła żona Gralatha – Dorota Julianna, która równie co ojciec i mąż była zainteresowana botaniką.
TALENT W GENACH, CZYLI POTOMKOWIE UTALENTOWANEGO BURMISTRZA GRALATHA
Spośród pięciorga dzieci Gralathów Teodor Ludwik i Daniel młodszy również interesowali się nauką i prowadzili badania, Christian Wilhelm wybrał karierę wojskową, a Karol Fryderyk polityczną, został burmistrzem miasta a następnie prezydentem senatu I Wolnego Miasta Gdańska. Ciekawą postacią była Jedyna córka Gralathów – Renata Wilhelmina, również nie ustępowała w talentach swoim braciom. Była kobietą o dużym zacięciu naukowym i kolekcjonerskim. Uwieczniona przez Daniela Chodowieckiego na rysunku prezentuje się jako młoda, pełna życia i pewna siebie kobieta.
JAKI OJCIEC, TAKA CÓRKA
Faktycznie Renata Wilhelmina była nietuzinkową osobą i wraz ze swoją przyjaciółką, księżną Anną Jabłonowską zapisała się niejedną dobrą kartę w historii nauki, zdominowanej wówczas przez mężczyzn.
Przyjaźń z księżną Anną Jabłonowską zaowocowała stworzeniem kolekcji przyrodniczej, uznanej za jedną z najlepszych w Europie. Renata Wilhelmina pomagała w zakupach egzotycznych roślin i zwierząt, sprowadzając je drogą morską do Gdańska i wysyłając następnie do Siemiatycz. Sama te transporty żartobliwie opisywała jako „arkę Noego”, a gatunki kaczek, gęsi, kur i gołębi z Indii i Afryki nazywała drogim drobiem. Sama księżna Anna zajmowała się badaniami. Jej pragnieniem było, aby znakomita kolekcja stała się narodowym muzeum przyrodniczym. Nie sprzyjała jednakże temu ówczesna sytuacja polityczna. Ostatecznie znakomite zbiory po śmierci księżnej Jabłonowskiej zakupione zostały przez cara Aleksandra I i trafiły do Moskwy. Niemniej jednak, dzięki szklarniom i oranżeriom w dobrach oświeconej księżnej w Kocku i Siemiatyczach podniósł się poziom wiedzy przyrodniczej w Polsce.
Choć po wspaniałym ogrodzie Kleina, teścia burmistrza, nie pozostał ślad. Choć nie zachowały się wspaniałe ogrody, które pomagała zakładać Renata Wilhelmina, córka burmistrza, to jednak zielone wielkie arcydzieło Daniela Gralatha w postaci Wielkiej Alei rośnie i cieszy oczy i napawa dumą Gdańszczan do dziś.
WIELKA DONACJA NA WIELKĄ ALEJĘ
Zmarły w 1767 roku burmistrz zapisał w swoim testamencie znaczną kwotę na wysadzenie drzewami najważniejszej drogi prowadzącej z Gdańska na północy-zachód, w kierunku Wrzeszcza i Oliwy. Nie był jedynym darczyńcą, na szczytny cel datki przekazało ponad sto osób, jednak darowizna Gralatha była największa.
Czterorzędowa wspaniała aleja, urządzona już po jego śmierci, w XIX wieku uchodziła za najdłuższą i najpiękniejszą w tej części Europy. Za zasługi dla miasta, władze Gdańska w 150. rocznicę założenia Towarzystwa Przyrodniczego w 1893 roku, ufundowały pomnik aby uczcić pamięć niezwykłego Burmistrza.
Długo debatowano nad lokalizacją pomnika. Ostatecznie olbrzymi głaz narzutowy z tablicą stanął w Wielkiej Alei na wysokości obecnej ulicy Smoluchowskiego. Był to pierwszy pomnik w Gdańsku upamiętniający Gdańszczanina.
Po II wojnie światowej pomnik poświecono gdańskim harcerzom jednak w 2003 roku przywrócono mu pierwotną dedykację. Jest to jeden z najstarszych pomników na terenie dzielnicy.
Autor: Klaudiusz Grabowski, historyk Muzeum Miasta Gdańska